W dzisiejszym wpisie…

W dzisiejszym wpisie przeniesiemy się do Japonii. Kraj ten regularnie zaliczany jest do czołówki państw o najniższym wskaźniku przestępczości. Nie oznacza to, oczywiście, iż Japonia jest państwem, w którym nie ma przestępców. Jeden z takich przypadków wyszedł na jaw na przełomie roku 2000 i 2001, gdy japońska policja aresztowała widocznego na zdjęciu mężczyznę – rozmiar i natura jego czynów sprawiły, iż w trakcie późniejszego procesu media nadały mu przydomek “bestii z ludzką twarzą”.

Historia ta zaczęła się już w maju 2000 roku – wtedy to do Tokio przybyły dwie Brytyjki – 21-letnia Lucie Blackman oraz jej koleżanka – 21-letnia Louise Phillips. Obie poznały się podczas pracy jako stewardessy dla linii British Airways. Po rozwiązaniu umowy z firmą, obie przeniosły się do Tokio, chcą zarobić pieniądze w egzotycznym dla siebie miejscu. Lucie szybko znalazła pracę jako hostessa w klubie nocnym Casablanca w dzielnicy Roppongi. Dzielnica ta znana była w dużej mierze właśnie z dużej liczby nocnych klubów i barów, gdzie samotni mężczyźni szukali towarzystwa młodych kobiet – bez przyzwolenia, jednak, na dotykanie ich czy składania im propozycji o charakterze seksualnym. Dla japońskiej policji dzielnica ta była również jednym z głównych terenów działania zorganizowanych grup przestępczych zrzeszonych pod wspólną nazwą Yakuza. Pomimo tego, Lucie szybko zaaklimatyzowała się w nowej rzeczywistości, utrzymując przy tym regularny kontakt z rodziną pozostającą w Wielkiej Brytanii.

Całość miała jednak zmienić się 1 lipca 2000 roku. Rankiem Lucie wyszła z mieszkania, które dzieliła z Louise. Wychodziła na tzw. douhan – opłaconą z góry spotkanie z klientem klubu Casablanca. W wypadku tego typu spotkań klienci mają obowiązek “odstawić” hostessę z powrotem do klubu. W tym wypadku, jednak, do tego nie doszło – po Lucie zaginął jakikolwiek ślad. Następnego dnia do Louise Phillips zadzwonił nieznany mężczyzna – według jego słów, Lucie miała dołączyć do sekty religijnej i zerwać jakikolwiek kontakt z resztą świata. Koleżanka Lucie nie uwierzyła w słowa tajemniczego mężczyzny – prawie natychmiast po tym powiadomiła o zaginięciu dziewczyny jej mieszkającą w Anglii matkę. Siostra Lucie – Sophie – prawie natychmiast podjęła decyzję o wyruszeniu do Japonii w celu poszukiwania siostry. Do Tokio Sophie dotarła już 4 lipca, po czym starła się zgłosić zaginięcie siostry policji i brytyjskiej ambasadzie. Na miejscu, jednak, spotkała się z bardzo lekceważącym podejściem do sprawy ze strony japońskiej policji. Początkowo, stróże prawa nie chcieli nawet przyjąć zgłoszenia o zaginięciu Lucie twierdząc, że w trakcie spotkania z pewnością za dużo wypiła i znajdzie się, gdy wytrzeźwieje. Policjanci odnosili się do sprawy lekceważąco, kompletnie ignorując prośby Sophie o dogłębniejsze zbadanie sprawy. 10 lipca 2000 roku do Tokio dotarł ojciec Lucie – Tim Blackman. Widząc brak reakcji ze strony władz i wciąż nie wiedząc wiele o losie córki, Blackman podjął decyzję o nagłośnieniu sprawy w mediach. 13 lipca 2000 roku Tim Blackman zwołał konferencję prasową, w której zwrócił się z apelem o pomoc do japońskiego społeczeństwa i policji.

Powoli udawało się również rekonstruować ostatni dzień, gdy Lucie Blackman widziana była żywa. Nad ranem 1 lipca, Lucie wyszła z domu, udając się na douhan. Według zeznań Louise Phillips, Lucie dzwoniła jeszcze do niej dwukrotnie z telefonu komórkowego, jaki dostała od klienta – o godzinie 17:00 gdy zwierzyła się, iż klient zabrał ją do mieszkania na wybrzeżu i o 19:00, gdy powiedziała, iż za około pół godziny zacznie wracać do domu. Od tej pory kontakt urwał się zupełnie. Na podstawie tych zeznań Tim Blackman wystąpił z zapytaniem, czy policja byłaby w stanie namierzyć miejsce, z którego dzwoniła Lucie na podstawie billingów telefonicznych. Ojciec dziewczyny spotkał się jednak z odpowiedzią odmowną – według policjantów, tego typu operacja stanowiłaby naruszenie obowiązujących w Japonii praw prywatności. Wkrótce Blackmanowie uzyskali jednak silnego sojusznika – niedługo po konferencji prasowej do Tokio przybył z wizytą ówczesny premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. W trakcie pobytu w stolicy Japonii Blair spotkał się z rodziną, obiecując wsparcie poprzez poruszenie kwestii zniknięcia Brytyjki w rozmowie z premierem Japonii w trakcie nadchodzącego szczytu G8. Tim Blackman działał dalej – wkrótce uruchomiona została infolinia, gdzie możliwi świadkowie bądź osoby znające los Lucy mogły anonimowo poinformować rodzinę. Anonimowość sprawiła również, iż wkrótce na numer zaczęły zgłaszać się inne, zagraniczne hostessy, unikające kontaktów z policją ze względu na groźbę deportacji.

Z opisu niektórych hostess zaczął wyłaniać się mroczny obraz – kilka kobiet dzwoniących na infolinię opisywało nietypowy douhan. Klientem był schludnie ubrany, zamożny i dobrze mówiący po angielsku japoński biznesmen w wieku od 45 do 50 lat. W każdym wypadku zabierał on hostessy do mieszkania na wybrzeżu, gdzie częstował je kolacją oraz specjalnym winem. Niedługo po posmakowaniu trunku kobiety traciły przytomność. Odzyskiwały ją najczęściej nad ranem, nie pamiętając, co działo się w trakcie nocy – często też przez następnych kilka dni ciężko chorowały. Poza zbieraniem nowych informacji, rodzice Lucy wystąpili z prośbą do Lorda Kanclerza Derry’ego Irvine’a o sporządzenie ekspertyzy prawnej dotyczącej legalności sprawdzenia billingów telefonicznych w świetle japońskiego prawa. Ekspertyza wykazała, iż tego typu działanie w ramach objętego tajemnicą śledztwa nie łamało prawa. Stojąc pod presją ze strony politycznej i medialnej, japońska policja została niejako zmuszona do potraktowania zniknięcia Lucie na poważnie.

11 października 2001 roku śledztwo ponownie nabrało rozpędu. Owego dnia policja doprowadziła na przesłuchanie 48-letniego Jojiego Obarę – pochodzącego z rodziny koreańskich imigrantów biznesmena zajmującego się handlem nieruchomościami. W trakcie przesłuchania Obara początkowo zaprzeczał, iż miał jakikolwiek związek z tą sprawą i odmawiał składania zeznań. Milczenie Obary w trakcie przesłuchań sprawiło, iż policjanci wkrótce przeszukali należące do niego mieszkania. W trakcie przeszukań zabezpieczono m.in. aparat fotograficzny, w którym znaleziono film ze zdjęciami przedstawiającymi Lucie Blackman, duże ilości chloroformu, pamiętniki Obary, dokumenty oraz zbiór prawie 4000 kaset VHS. Po odkryciu filmu ze zdjęciami Lucie Blackman, Obara zmienił zeznania – stwierdził, iż faktycznie była w jego mieszkaniu, ale opuściła je wieczorem, udając się na pobliską stację kolejową. Tłumaczenie to nie usatysfakcjonowało policji. Sprawdzenie zbioru kaset okazało się wstrząsające – niektóre taśmy zawierały zapisy gwałtów, jakich Obara dokonywał na nieprzytomnych kobietach. Analiza pamiętnika Obary naprowadziła policję na kolejny trop – uwagę śledczych przykuł wpis z lutego 1992 roku, brzmiący “Carita Ridgway – za dużo chloroformu.” Policjanci szybko rozpoczęli badanie tego tropu.

Wpis z pamiętnika doprowadził ich do tragicznej historii – w lutym 1992 roku do jednego z tokijskich szpitali trafiła 21-letnia Carita Ridgway – pochodząca z Australii modelka, również pracująca jako hostessa w dzielnicy Roppongi. Według słów mężczyzny, który przywiózł ją do szpitala – przedstawił się jako “pan Nishida” – Ridgway miała poczuć się źle po zjedzeniu surowej ostrygi. Stan hostessy szybko pogarszał się – w ciągu kilku dni zapadła w śpiączkę spowodowaną ostrą niewydolnością wątroby. Jej stan był na tyle zły, iż musiała zostać podłączona do respiratora. 29 lutego 1992 roku rodzina Ridgway podjęła decyzję o odłączeniu respiratora. W roku 2000 policjanci prowadzący sprawę Lucie Blackman powrócili do owego szpitala. Okazało się, iż w laboratorium szpitala wciąż znajdował się fragment wątroby Ridgway pobrany w trakcie biopsji. Badanie toksykologiczne potwierdziło obecność chloroformu w tkance wątrobowej. Do tego, policjantom udało się również odnaleźć taśmę VHS, na której nagrano dokonany przez Obarę gwałt na Ridgway. Stało się jasne, iż za śmierć Carity Ridgway odpowiadało zatrucie chloroformem.

Bazując na dostępnym materiale dowodowym, prokuratura była już w stanie oskarżyć Obarę o gwałt i morderstwo na Caritcie Ridgway i gwałt na kolejnych ośmiu kobietach. Sprawa Lucie Blackman, jednak, pozostawała nierozwiązana. W lutym 2001 roku policja postanowiła dokonać ponownego przeszukania okolic nadmorskiego apartamentu Obary mieszczącego się w miejscowości Miura w prefekturze Kanagawa, mieszczącej się 50 kilometrów na południe od Tokio. 9 lutego 2001 roku w jaskini mieszczącej się kilkaset metrów od mieszkania dokonano makabrycznego odkrycia. Pod odwróconą wanną odnaleziono osiem worków z pociętymi fragmentami ludzkich zwłok oraz czaszkę zanurzoną w cemencie. Badania dentystyczne potwierdziły, iż szczątki należały do Lucie Blackman. Odnalezienie zwłok brytyjki zbiegło się w czasie z nowymi informacjami, do jakich dotarła japońska policja. Analiza historii wyszukiwania w przeglądarce internetowej w komputerze Obary dowiodła, iż zaraz po zniknięciu Lucie wyszukiwał on porad dotyczących postępowania z ofiarami przedawkowania narkotyków. Analiza połączeń telefonicznych wykonywanych z jego telefonu wykazała, iż kilkakrotnie dzwonił do okolicznych szpitali – przesłuchania pracowników dowiodły, iż również pytał się o to, jak pomóc ofierze przedawkowania. Kolejnych poszlak dostarczyła sekcja zwłok Lucie Blackman – stan rozkładu ciała nie pozwolił na określenie przyczyny zgonu, ale analiza ran dokonanych w punktach rozczłonkowania zwłok wykazała, iż sprawca najprawdopodobniej użył do tego celu piły łańcuchowej. Wśród dokumentów zabezpieczonych w mieszkaniu Obary odnaleziono rachunek wystawiony na zakup piły łańcuchowej, winylowej maty, worka cementu i rozkładanego stołu z dnia 4 lipca 2000 roku. Kolejną poszlaką okazała się notatka służbowa spisana przez dwóch policjantów uczestniczących w interwencji w Miurze 6 lipca 2000 roku. Policjanci zostali wezwani przez gospodarza domu, który uskarżał się na głośny hałas dochodzący z mieszkania Obary. Sam Obara nie wpuścił policjantów do mieszkania twierdząc, iż za hałas odpowiadał prowadzony przez niego remont łazienki. Policjanci, nie doszukując się w hałasie znamion przestępstwa, nie zrobili nic poza sporządzeniem notatki. Fakt ten, połączony z początkowym brakiem zainteresowania policji okazał się być jednym z głównych punktów krytyki wymierzonej w japońskie władze przez miesiące po aresztowaniu Obary i w trakcie procesu.

6 kwietnia 2001 roku Joji Obara został oficjalnie oskarżony o uprowadzenie, gwałt, morderstwo i ukrycie zwłok Lucie Blackman. Jak w wypadku poprzedniego oskarżenia nie przyznał się do winy. Po ponad roku przygotowań, proces “bestii z ludzką twarzą” rozpoczął się przez sądem w Tokio 10 października 2002 roku. Prokuratura łącznie oskarżyła Obarę o uprowadzenie, gwałt i morderstwo na osobach Lucie Blackman oraz Carity Ridgway i o dokonanie dalszych ośmiu gwałtów. Oskarżony nie przyznał się do winy. Proces trwał aż do 24 kwietnia 2007 roku – odcisnął on również swoje piętno na rodzinie Blackmanów. Tim i Jane Blackman rozwiedli się, Sophie Blackman próbowała popełnić samobójstwo i przez 9 miesięcy przebywała w szpitalu psychiatrycznym, zaś brat Lucie Rupert rzucił studia ze względu na załamanie nerwowe. Ostatecznie, sąd uznał Obarę winnym gwałtu i morderstwa na Caritcie Ridgway i dokonania ośmiu gwałtów, skazując go na wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd uznał jednak, iż dowody łączącę Obarę ze śmiercią Lucie Blackman były niewystarczające i uniewinnił go z zarzutów związanych z tą sprawą. Obie strony natychmiast złożyły apelacje. Dalszy proces trwał od 25 marca do 16 grudnia 2008 roku. Sąd apelacyjny podtrzymał poprzedni wyrok w mocy, uznając dodatkowo Obarę winnym porwania Lucie Blackman oraz rozczłonkowania i ukrycia jej zwłok. Obrona Jojiego Obary złożyła kolejną apelację do Sądu Najwyższego – ten jednak w grudniu 2010 ostatecznie uprawomocnił wyrok sądu apelacyjnego i potrzymał zasądzoną karę dożywotniego pozbawienia wolności.

#kronikakryminalnafranka #historia #historiajednejfotografii #japonia #seryjnimordercy #gruparatowaniapoziomu